Hej, żeglujże żeglarzu

Z komiksów wyrosłem tak, jak się wyrasta z krótkich spodenek. Niektórym fascynacja komiksami zostaje na dłużej, czego dowodem np. różne festiwale komiksów cieszące się dużym zainteresowaniem.

Niewątpliwie historie „z dymkiem” są bardzo dobrym sposobem, aby ciekawie i przystępnie opowiadać o sprawach ważnych, a nawet trudnych, zainteresować nimi szczególnie dzieci i młodzież. Tak też się stało w przypadku samotnego rejsu dookoła świata bez zawijania do portów Leonida Teligi.

Komiks „Leonid Teliga – pierwszy Polak, który samotnie opłynął świat na drewnianym jachcie” jest rezultatem projektu zrealizowanego przez Wydawnictwo Sofijka w ramach programu „Działaj Lokalnie. Rysunki wykonało 20 młodych ilustratorów w wieku 8-14 lat nie tylko z Grodziska Maz., ale także z Brwinowa i Milanówka podczas trzytygodniowych warsztatów, które odbyły się w październiku ub. r.

Premiera komiksu miała miejsce w styczniu tego roku w Mediatece. Gościem specjalnym był Karol Teliga – bratanek żeglarza, który opowiadał o życiu swojego ojca chrzestnego i rejsie, w który wyruszył jego stryj mając prawie 50 lat. Czy wiedział wówczas, że jest chory? Zdania w tej kwestii są podzielone – mówiła autorka książki o Telidze „Oczy pełne morza” Wiesława Śleszyńska – ale tempo prac nad tym projektem może świadczyć o tym, że żeglarzowi się spieszyło.

Karol Teliga też żegluje, ale tylko turystycznie. Nie zapędza się w wielki świat. Fenomen popularności rejsu dookoła świata swojego wujka widzi w tym, że tą wyprawą otworzył okno na świat. Dzisiaj, gdy sami możemy wyruszyć prawie wszędzie, mamy do dyspozycji „National Geographic” i wspomnienia Aleksandra Doby, może trudno to zrozumieć, ale w czasach szarego komunizmu zostawały tylko książki Arkadego Fiedlera, Alfreda Szklarskiego, no i rejs Leonida Teligi.

k.teliga1